Zapraszam was dzisiaj to najlepszego miejsca biwakowego w jakim byłem! Na szczycie góry prywatna Osoba otworzyła ogród w którym macie panoramiczny widok! nie
Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek jak wygląda praca zdalna z małej wyspy na Filipinach? Jeżeli interesuje Cię ten temat i chcesz dowiedzieć się ile pieniędzy potrzebujesz, a także jakie masz możliwości pracy to zapraszam do oglądnięcia tego filmiku. Wyjaśniam w nim również jak i gdzie pracować oraz gdzie będzie najlepsze
Koszt posiadania samochodu na Filipinach 2015. Wszystko, co musisz wiedzieć o ubezpieczeniach innych niż na życie na Filipinach. Share. Pin. Tweet. Send. Share.
Przymusowe głodowanie może doprowadzić do wyniszczenia organizmu, a nawet śmierci. Głodówka uzdrawiająca to jak operacja bez skalpela. To czas na wyrzucenie toksyn z naszego ciała, czas na poprawienie funkcjonowania organizmu, czas odnowy wewnątrzkomórkowej. Podczas prawidłowo prowadzonej głodówki w naszym ciele zachodzi proces
. Do wesela zostało mi jeszcze około 2 tygodni, ale już teraz mogę Wam napisać jak to mniej więcej wygląda finansowo. Sporo osób do mnie pisało prywatnie z pytaniami o koszty i na ile są porównywalne z cenami w Polsce. Odpowiedz jest prosta – nie da się tego porównać do wesela w Polsce, chociażby dlatego, że tutaj wesele wygląda całkowicie inaczej. A i w wiele pozycji jest zwyczajnie tańszych. Jakie są różnice? Najważniejsza dla Was i dla Waszego portfela różnica to fakt, że wesele tutaj nie trwa całą noc. Przeważnie kończy się koło 22-giej albo i nawet wcześniej! Zaproszeni goście są częstowani weselnym obiadem, a właściwie obiadokolacją, zwykle w formie szwedzkiego stołu – każdy sobie podchodzi i nakłada, co mu najbardziej pasuje. Wesele nie jest organizowane wyłącznie w weekendy, ale w zasadzie w każdy dzień tygodnia, zależnie od tego, jak pasuje parze młodej. Jest to dużym plusem, bo spokojnie można znaleźć lokal albo resort, który wszystko dla nas zorganizuje i nie trzeba planować na wiele miesięcy czy nawet lat do przodu. Sala weselna i jedzenie Jak już wcześniej napisałem serwowany jest tylko jeden posiłek i każdy hotel albo resort ma takie weselne zestawy w swojej ofercie. Są to zestawy z ceną za osobę, np. 350 peso za kilka potraw + ryż + napój i w zależności od tego jaki pakiet się wybierze, mnoży się to przez liczbę gości. Ceny są różne – najtańsze pakiety, jakie widziałem w fajnych miejscach, zaczynały się już od 250 peso za osobę (17-18 zł), najdroższe dochodziły nawet do 900 peso (61 zł). Christine wybrała pakiet 500 peso za osobę, ale nie ze względu na cenę lecz na miejsce, w którym odbywa się przyjęcie. Przy tym pakiecie koszt wynajęcia sali, przygotowanie krzeseł i całego wystroju stołów jest za darmo. Para młoda salę ma do dyspozycji przez 4 godziny, ale jeżeli chce przedłużyć ten czas, to musi dopłacić 1000 peso za godzinę, co nie jest wygórowaną kwotą. Ostatecznie ugoszczenie wszystkich wyniesie nas 100 tys. peso, czyli ok 7 tys. zł. Dlaczego tak dużo? Ano dlatego, że Christine ze swojej strony ma bardzo małą rodzinę – „tylko” 150 osób. Ja sam zebrałem około 50, więc łącznie zaprosiliśmy około 200 osób. Jako ciekawostka – przy takiej liczbie gości dostaliśmy jeszcze apartament małżeński (podobno niezły wypas) w cenie. Kościół Wspominałem już o tym, że na samym początku uzgodniliśmy, że chcemy mieć ślub kościelny. Oboje jesteśmy katolikami, może ja w trochę „polskim” stylu, ale jednak. Taka przyjemność na Filipinach w wybranym przez nas dużym, jasnym kościele, nie kosztuje „co łaska”. Jest na to konkretny cennik, w naszym przypadku 8 tys. peso (ok. 550 zł). Przyznam, że trochę mi szczęka opadła, bo dla zwykłego Filipińczyka taka cena jest całkowicie z kosmosu. Wystrój kościoła i sali weselnej Kilka miesięcy temu, kiedy wraz z Christine odwiedzaliśmy różne resorty, szukając tego miejsca, gdzie zechcemy wynająć salę, w jednym z nich spotkaliśmy pewnego Bajuta (faceta przebranego za kobietę). Christine dowiedziała się od niego, że w resorcie, w którym właśnie byliśmy odbywało się w tym dniu wesele i to on zajmował się dekoracją. Przyznam, że dekoracja była naprawdę ładna! Dużo kwiatów i innych pierdółek, które nawet nie wiem, jak się nazywają, ale ważne, że również mnie się to wszystko spodobało. Porozmawialiśmy z nim trochę i tak został naszym dekoratorem. Cały koszt udekorowania sali oraz kościoła to 25 tys. peso (ok. 1700 zł). Impreza po imprezie Jako że na weselu też będzie trochę gości z Polski, a i też kilku znajomych Filipińczyków lubiących się napić, chcieliśmy jakoś rozwiązać problem dalszej imprezy. Szukaliśmy przez długi czas hotelu albo resortu, który pozwoli nam na całonocną imprezę, ale okazywało się, że oni po prostu czegoś takiego nie robią, więc nic z tego. Maksymalnie pozwoliliby nam zostać do północy, co dla każdego, kto przynajmniej raz był na polskim weselu, tak pora oznacza dopiero początek imprezy. Rozwiązanie podsunął nam ten sam miły Filipińczyk przebrany za kobietę, który dekoruje salę. Powiedział wprost – wynajmijcie sobie jedno piętro na dyskotece! Myślałem, że koszty czegoś takiego będą ogromne, ale okazało się, że koszt to 10 tys. peso (ok. 700 zł) i co najciekawsze, cała ta kwota jest do wykorzystania w barze! Mieliśmy też szczęście, bo akurat impreza jest w czwartek, więc można było zrobić rezerwację bez najmniejszego problemu. Tak więc po oficjalnej kolacji udamy się, już w mniejszym gronie, na pierwsze polskie wesele na Filipinach i tam już wszystko będzie wyglądało inaczej. Fotograf i kamerzysta Na samym początku byłem bardzo negatywnie do tego nastawiony, bo nie lubię, jak mnie fotografują, ale Christine postawiła na swoim i nie było zmiłuj. Okazało się, że ktoś z jej znajomych ma studio i wynajmuje całe ekipy – tak całe ekipy! Piątka chłopaków, w tym trzech z kamerami i dwóch fotografów, będzie na naszym ślubie robiła film i zdjęcia od przygotowania do końca oficjalnej imprezy. Całość za kwotę 12 tys. peso (ok. 820 zł) W porównaniu do Polski to jest naprawdę śmieszna cena, bo nie poznałem dotąd żadnego fotografa, który za taką kwotę by zechciał robić zdjęcia albo nagrać film. Poniżej zamieszczam spis wszystkich cen. Dodałem jeszcze inne pozycje, które trzeba było uwzględnić, a o których nie wspomniałem w powyższym tekście. Usługapeso pl zł Sala- jedzenie dla 200 osób1000007000 kościoł 8000550 wystrój Sali - kościoł250001700 tor weselny10000680 foto - video 12000820 samochód 4500300 wynajęty van 3500240 ubrania ślubne 400002700 suma13990 Do tabeli jeszcze trzeba doliczyć zakup obrączek które też swoje kosztują oraz same koszty przygotowania wszystkich dokumentów. Jeżeli spodobał ci się tekst zapraszam po więcej na Fan Page 🙂 [the_ad id="7937"] Rafał Baran Postanowiłem coś zmienić w swoim życiu, dlatego od ponad 5 lat mieszkam i pracuję na Filipinach. Jeżeli interesuje ciebie taki styl życia to zapraszam do śledzenia bloga. Jeżeli masz pytania odnośnie współpracy albo interesują ciebie wakacje na Filipinach to pisz śmiało na info@ Pozdrawiam serdecznie Rafał
Dzisiaj, pod wpływem sporej ilości zapytań od cyfrowych nomadów, postanowiłem napisać artykuł o tym jak wygląda, a szczególnie ile kosztuje mieszkanie w większym mieście na Filipinach i jakie są warunki pracy zdalnej z Filipin. Zostanie obalonych trochę mitów, ale też podam konkretne ceny na solidnych przykładach. Zaczynamy. Jak wszyscy wiedzą – i to nie jest tajemnica – internet na Filipinach, można powiedzieć, nie istnieje. Infrastruktura na tych najbardziej malowniczych wyspach, które widzicie w katalogach, jest okropna, a prędkości, jeżeli dochodzą do 300-500 kb na sekundę na jeden router, to max co można wycisnąć. Oczywiście czasami coś się zdarzy dziwnego i prędkość jest większa, ale mieszkam na takiej wyspie i na podstawie moich ponad 3-letnich obserwacji gwarantuję Wam, że to max co osiągniecie. Właśnie ze względu na internet dzisiaj chcę Wam opisać inne miejsce – Dumaguete. Dumaguete Dumaguete jest to spore miasto, w którym internet naprawdę działa dobrze! Jestem tam co tydzień i zostaję na kilka nocy, więc mogę to potwierdzić. Miasto jest bardzo popularne wśród starszych ekspatów, którzy mają pobudowane swoje domki niedaleko w górach np. Valencia albo w Dawin (fajna plaża i snorkeling). Miasto jest na tyle duże, że posiada centrum handlowe z kinem oraz, co ciekawe, nawet Apple Store! Dodatkowo kilka dobrych szpitali i szkół np. Selinam University (szkoła wyższa). W Dumaguete znajduje się lotnisko, dzięki czemu jest codzienne połączenie z Manilą, stolicą Filipin, ale też z Cebu i innymi miejscami. Póki co oferuje tylko połączenia krajowe, ale ma tu powstać kolejne, już międzynarodowe lotnisko. Miasto jest naprawdę bardzo przyjemne. Ogromna liczba restauracji z różnych stron świata i duża konkurencja pomiędzy nimi powoduje, że ceny nie są wysokie. Sam lubię chodzić w Dumaguete na market warzywny i owocowy, gdzie jest naprawdę spory wybór i ceny bardzo rozsądne. Dumaguete ma zwartą zabudowę i spokojnie można wszędzie dojść na piechotę, nie ma potrzeby wynajmowania skutera czy motoru. A jeżeli nie chce Wam się chodzić, to standardowa stawka za trajcykla w obrębie miasta wynosi 8 peso (50 groszy)! Dumaguete to też nocne życie. Znajduje się tutaj kilka klubów nocnych, a z racji tego, że to miasto studenckie, praktycznie co wieczór jest gdzieś impreza do 3-4 w nocy. Bardzo dużym plusem Dumagute jest również jego lokalizacja. Miasto znajduje się południu wyspy Negros, skąd promami jest bezpośrednie połączenie do naprawdę ciekawych wysp. np. Siquijor (godzina promem) Bohol/Panglao (max 2 godziny promem), miasto Cebu – promem 4-5 godzin albo autobusem lub samolotem. Można za niewielkie pieniądze robić weekendowe wypady i zwiedzać Filipiny w każdym wolnym od pracy czasie. Wynajem mieszkania albo pokoju w Dumaguete Koszt wynajęcia pokoju jednoosobowego z dzieloną łazienką i klimatyzacją to jedyne 5000 peso na miesiąc (około 350 zł) + rachunek za prąd (nie jest wysoki). To jedno z najtańszych rozwiązań. Byłem w miejscach oferujących takie pokoje nie raz i naprawdę sporo cudzoziemców tak mieszka. Pokój jest czysty, a dwuosobowe łóżko wygodne. Dodatkowo w cenie jest dostęp do 10mb/s łącza internetowego (działa stabilnie, wielokrotnie sprawdzałem).Bardziej wymagający mogą wynająć mieszkania z osobnymi łazienkami, w granicy 10 – 15 tysiąca peso za miesiąc (670 – 1000 zł). Co-working Dumaguete Pod koniec tego roku planuję przeprowadzkę do Dumaguete. Opuszczę swój ukochany Siquijor i zacznę życie w większym mieście, a jak to będzie czas pokaże. W każdym razie już się do tego przygotowałem i zrobiłem konieczne rozeznanie. W Dumaguete istnieje kilka co-workingowych miejsc, gdzie można wynająć biurko na miesiąc za cenę 4500 peso (310 zł). Byłem w jednym z takich miejsc, zlokalizowanym w samym centrum przy uniwersytecie Seliman i naprawdę jestem pod wielkim wrażeniem. Sala jest wystarczająco duża, żeby pomieścić 12 – 17 osób, ma klimatyzację, bardzo wygodne fotele i krzesła oraz nielimitowany dostęp do kawy 😛 Pytałem nawet o internet i dysponują dwoma niezależnymi łączami o przepustowości 250 mb/s. Wyżywienie w mieście Nie będę Was oszukiwał – gotowanie dla jednej osoby na Filipinach się zupełnie nie opłaca. Nie chodzi już nawet o marnowanie czasu, ale o marnowanie pieniędzy. Na Filipinach jest masa małych restauracyjek, gdzie za 100 peso można zjeść naprawdę coś dobrego. Ja uwielbiam proste jedzenie i jestem naprawdę mało wybredny (pewnie dlatego smakuje mi filipińska kuchnia). Normalne posiłki to ceny w granicach 150 – 300 peso za posiłek. Naprawdę trzeba być mega wybrednym i rozrzutnym, żeby wydać dziennie 3×300 peso na jedzenie. Mnie się nigdy nie udało czegoś takiego osiągnąć, zwykle jestem w stanie zamknąć się w 300 peso na dzień. Jeżeli bym był bardziej oszczędny i przeszedł na dietę (co by mi się przydało) to pewnie i w 250 peso spokojnie bym się zamknął. Inne przyjemności Filipiny nie są drogim krajem. Proponuje przejrzeć inne moje artykuły np. ceny na Filipinach, żeby się zorientować jak to wygląda. Przyjemności takie, jak alkohol czy papierosy, są dużo tańsze niż w Polsce. Promy czy loty krajowe też są tańsze. Wstępy do różnego rodzaju atrakcji to przeważnie groszowe sprawy. Podsumowanie kosztów: Wynajem pokoju na miesiąc : 5000 peso Wynajem biurka : 4500 peso Jedzenie na miesiąc : 9000 peso 18,500 peso = 1300 zł miesięcznie Podsumowanie Mam nadzieję, że tym artykułem udało mi się chociaż trochę wyjaśnić temat zdalnej pracy z Filipin. Wiem, że nie wyczerpałem tematu w 100%, bo pewnie każdy z Was ma jeszcze milion innych dodatkowych pytań i ja chętnie na nie odpowiem. Zachęcam również do śledzenia mojego fanpage’a, na którym bardzo często publikuję zdjęcia oraz informacje związane z Filipinami. Pozdrawiam Was serdecznie, Rafał. [the_ad id="7937"] Rafał Baran Postanowiłem coś zmienić w swoim życiu, dlatego od ponad 5 lat mieszkam i pracuję na Filipinach. Jeżeli interesuje ciebie taki styl życia to zapraszam do śledzenia bloga. Jeżeli masz pytania odnośnie współpracy albo interesują ciebie wakacje na Filipinach to pisz śmiało na info@ Pozdrawiam serdecznie Rafał
Poprzednią część historii znajdziecie we wpisie „Jak zbierać pieniądze”. Gdy skończyłam, Ire wyglądała tak, jakby miała za chwilę zemdleć. – Czy to jest pewne, Asia? – No nie. Właśnie na tym polega znok. Musimy spełnić postawione warunki. I Ty, i ja. Na początku chcę, byś zrobiła listę produktów, które chcesz sprzedawać w sklepie. Do każdego dopisz, za ile go możesz kupić oraz za ile chcesz go sprzedać, okej? – Okej! Zaraz wszystko będziesz miała gotowe! Ale gotowe nie było ani na ... Czytaj całość »
Litr rumu za 9 złotych a litr piwa za 10 złotych? Street foody od kilkudziesięciu groszy? Miejsce, gdzie jajko z uformowanym zarodkiem w środku uznawane jest za afrodyzjak, a paliwo kupuje się w butelkach po Coca Coli? Co jeść, co pić i jak żyć na tych Filipinach? Zapraszam do artykułu na temat cen, przysmaków, smakołyków i dań o wątpliwych walorach smakowych 🙂 Jedzenie na Filipinach z pewnością nie wzniesie nas na wyżyny euforii ani nie wywoła na naszych ustach żadnych „ochów” i „achów”. Poza naprawdę pysznymi owocami, rybkami i owocami morza, króluje tam po prostu ryż z dodatkami. Ryż, ryż… jadaliśmy na Sri Lance, jednak tam dodatki były pyszne, a jedzenie na Filipinach jest… jakby to określić… po prostu jałowe. Brakuje mu nawet zwykłych przypraw. Rekompensują to ceny. Jest po prostu tanio. Oczywiście, można zjeść i drogo – jeśli ktoś chce. Są hotele i knajpki z menu przygotowanym pod turystów, gdzie za zwykłą sałatkę można zapłacić 450 peso (czyli około 35 PLN), jednak większość cen za normalny obiad oscyluje w granicach 150-300 peso (12-24 PLN) – oczywiście mowa tu o małych, lokalnych knajpkach, prowadzonych zazwyczaj przez jedną rodzinę. Ten wpis podzielę na kilka podrozdziałów (niestety działu o jedzeniu drogim nie będzie, gdyż takiego nie próbowaliśmy…): zwykłe, dość tanie obiadyjedzenie specyficzne, aczkolwiek niezbyt drogie (w cenach wycieczek, na liściu bananowca itp.)jedzenie uliczne typu „fast food”alkohole i napojebalut – czyli gotowane jajko z zarodkiem pisklęcia (lokalna potrawa narodowa, uznawana nawet za afrodyzjak)artykuły przemysłowe, paliwo Obiad „normalny” za cenę 150-300 peso (12-24 PLN)- na takie danie możemy dostać porcję ryżu z dodatkami: kawałkiem kurczaka, mięska wieprzowego, jajkiem, rybą. Da się najeść. W górnej granicy, czyli 300 peso mamy już nawet owoce morza 🙂 My bardzo miło wspominamy obiadek skonsumowany w malutkiej miejscowości Sagrada – przydrożny bar prowadzony przez Rodzinę, jedzonko mega pyszne, a zapłaciliśmy: 80 peso (nieco ponad 6 PLN za zupę grzybową) – zupy była cała waza, porcja dl 2-3 osób jak nic!150 peso (12 PLN) za ryż z dwoma jajkami sadzonymi220 peso (17 PLN) za 6 kawałków kurczaka w panierce (a’la KFC) z ryżem Kolejne bardzo miłe wspomnienie to „talerz” ryb, mies i owoców morza podawany bez talerza, na liściu bananowca. Danie to je się palcami, bezpośrednio z liścia. Porcja dla 4 osób to wydatek 1200 peso (94 PLN). Na wzmiankę zasługują również posiłki serwowane podczas wycieczek tylu „Island hopping”. Nam najbardziej w pamięci utkwił obiadek, jakim zostaliśmy uraczeni w trakcie wycieczki po wysepkach zlokalizowanych w pobliżu El Nido: Tour A. Oprócz tych bardziej „wykwintnych” dań testowaliśmy jakże ciekawe jedzenie uliczne! Niektórzy pukali się w czoło strasząc nas zemstą naszych jelit, spotkaniem 4-go stopnia z muszlą klozetową i niemożliwością opuszczenia hostelowego pokoju przez najbliższy dzień… jednak absolutnie nic takiego się nie stało. Jedliśmy, testowaliśmy, smakowaliśmy, podziwialiśmy… i nic nam nie było. Cóż, skoro Oni tak jedzą, to dlaczego nam miałoby coś dolegać? A jak właściwie prezentuje się menu uliczne na Filipinach? Szyjki, flaczki kurczęce, jajeczka: 10-15 peso (0,75-1,2 PLN)Smażona wątróbka : 4 peso za kawałek (0,31 PLN)Cały kurczak z rożna: 250-300 peso (20-23 PLN) Szaszłyki mięsne, boczek: 50-60 peso (4,0-4,7 PLN) Śniadanie w ulicznej knajpce (ryby, warzywa, omlety) – porcja dla dwóch osób: 140 peso (11 PLN) Siomai – pierożki formowane w stożek i gotowane na parze; serwowane z różnego rodzaju nadzieniem: 35-42 peso (2,7-3,25 PLN) za 4 sztuki Kukurydza: 30 peso (2,35 PLN) Tyle mniej więcej fast foodów spróbowaliśmy i… były całkiem niezłe. Fajna różnorodność, niskie ceny, no i miłe spojrzenia lokalsów tylko kusiły, aby próbować dalej. Mieszkańcy podpowiadali z czym, co się je i jak najlepiej łączyć smaki – to miłe. Ok… było o tanich obiadach, było o bardziej wyszukanych, było o street foodach… przejdźmy zatem do alkoholi i innych trunków (również tych bezalkoholowych). woda mineralna (od tego wypada zacząć :): 15-20 peso za 500 ml (1,15-1,55 PLN) Coca Cola, Sprite: 70-80 peso za 1,5l (5,4-6,2 PLN)rum lokalny (!!!) – to trunek, który zasługuje na niebywałą uwagę, gdyż można go zakosztować w cenie… 110-120 peso za 1 litr! ( PLN!!!) Rozwieję tutaj wątpliwości – ten rum jest naprawdę dobry! A w takiej cenie zdecydowanie sprzyja częstej degustacji 🙂 Pijmy więc na Filipinach rum na zdrowie! piwo – najbardziej popularnym lokalnym piwem jest Red Horse. Butelka/ puszka o pojemności 330 ml kosztuje 39-50 peso (3,0-3,85 PLN). Red Horse jest jednak jak dla mnie zbyt mocny, wręcz podjeżdżający spirytusem (ma 6,8%), zdecydowanie zatem preferowałam tradycyjnego San Miguela – w podobnej ciekawostek – piwka sprzedawane są tam również w litrowych butelkach (po co biegać 3 razy…), a koszt takiego napitku to 120-150 peso (9,25-11,50 PLN).Piwko w knajpce kosztuje 80-90 peso za 330 ml (6-7 PLN), a serwis kajakowy przy łodziach podczas wycieczki „insland hopping” życzył sobie 70-100 peso (5,40-7,70 PLN). Nieco droższe są piwa importowane, ale w sumie nie mieliśmy ochoty na Heinekena na Filipinach 🙂 wina – te są drogie i mało popularne, a przedział cenowy 200-800 peso nas kompletnie nie satysfakcjonował, tym bardziej, że ani ja, ani mój mąż koneserami win nie jesteśmy 🙂 drinki z kokosa – tutaj ceny mówią same za siebie 🙂 Zimny kokos z rumem (lanym tak na oko – pan nie żałował!) za 150 peso, czyli niecałe 12 PLN. Przynajmniej raz trzeba spróbować. No to teraz trochę z innej beczki… Będąc na Filipinach, z pewnością każdy zastanawia się nad spróbowaniem BALUTA. Balut to gotowane jajko kacze z ukształtowanym już (mniej lub bardziej) zarodkiem… Brzmi paskudnie, prawda? Danie to w wielu miejscach uznawane jest za lokalny afrodyzjak. Spożywa się je wraz z kostkami, dzióbkiem… w ogóle w całości. Długo gryzłam się z myślami: jeść/ nie jeść. Ciekawość zwyciężyła. W końcu kaczkę jadam, a nikt nie każe mi przecież konsumować surowych piór czy żywego pisklęcia. Ugotowane… chyba jadalne. Zjadłam. Jak smakuje? Jak jajko. Ewentualne twardsze fragmenty miedzy zębami można uznać za nie do końca obraną łupinkę… Jeśli wyłączy się umysł, to smakuje normalnie. Z pewnością jednak za afrodyzjak uznać tego nie mogę. Sprawdzane na mężu – nie działa 🙂 Czy zjem jeszcze raz? Raczej nie. Spróbowałam, wystarczy. Tyle w temacie jedzenia i picia, teraz mała wzmianka na temat pozostały produktów, również tych przemysłowych: nieprzemakalne worki – 280-300 peso (21-23 PLN) za plecaczek 10- litrowy lub 300-350 peso (23-27 PLN) za sprzęt o pojemności 15 litrów. Pisałam o nich przy okazji „Island hopping” w El przeciwsłoneczne „Ray-Ban” (czyli wątpliwie markowe, choć służą do tej pory – tak, tak, nabyliśmy po tym, jak mąż usiadł na swoich równie mało firmowych, a one nie wytrzymały tej próby): 120-150 peso (9,25-11,50 PLN).karta pamięci 8GB: 400 peso (31 PLN)papierosy Marlboro 120-130 peso (9,25-10,00 PLN) – my nie palimy, ale to prawdziwy raj dla palących! paliwko (benzyna) – 55 peso na stacji benzynowej (4,25 PLN) i 65 peso (5 PLN) w przydrożnym sklepie w butelce po Coca Coli – to ważna informacja, gdyby Wam zabrakło paliwa pośrodku niczego… Wchodzicie do pierwszego lepszego sklepu i pytacie… jeśli tam nie mają, to na pewno sąsiad ma 🙂 szampon 120-160 peso (9,25-12,30 PLN)magnesy na lodówkę od 35 peso (od 2,70 PLN) O czym warto jeszcze wspomnieć, a może… na jakie zdjęcia zerknąć? No pewnie, że na fotki lokalnych bazarków! Nie mieliśmy kuchni, więc nie gotowaliśmy na miejscu, jednak tak z ciekawości sprawdziliśmy… i np. kilogram krewetek królewskich kosztuje 400 peso (około 31 PLN). To by było tyle w temacie jedzenia i cen. Może nie jest wybitnie pysznie, ale na pewno tanio i interesująco. Sprawdź oferty ubezpieczeń turystycznych i podróżuj ze spokojną głową:
ile kosztuje życie na filipinach